Friday, May 09, 2014

truth

Gdybym tylko mogła ponownie uciec, zrobiłabym to bez wahania. Ostatnio wszyscy dookoła coś obiecują, a później nie potrafią, albo nie chcą się z tego wywiązać. Brak mi już do tego słów, sił... Może też powinnam zacząć całkiem ignorować innych ?


ひらり落ちる涙ひとつ、思い届くことなく消える。


Thursday, April 10, 2014

sakura

Kolejny raz zabijam czas oglądając mój ulubiony film Star Wars. Wczoraj epizod Mroczne Widmo, dziś natomiast Atak Klonów i mój ulubiony Zemsta Sithów. Chociaż na tej części zawsze płaczę ^_^ Resztę, tzn. Nowa Nadzieja, Imperium Kontratakuje i Powrót Jedi (na tym też mi się zdarza uronić łzę) obejrzę pewnie na weekendzie. Gdyż jutro możliwe, że wybierzemy się w rodzinne strony... 
Korzystając z pięknych, słonecznych dni, jakie do niedawna nam towarzyszyły, postanowiłam porobić kilka zdjęć kwitnących drzew.
I oto rezultat:






桜色舞うころ,私はひとり。
あなたへの想いをかみしめたまま。


Ostatnio ogarniają mnie dziwne myśli wokół pewnej osoby. Joan M. - idź sobie strzel w łeb lepiej.
Bai.

Tuesday, April 01, 2014

sick!

Obudziłam się dziś z rozrywającym bólem gardła (takim, że ciężko przełknąć nawet wodę), zwiększonym katarem i załzawionymi oczami. Ciało odmówiło mi posłuszeństwa i nie mam siły podnieść się z łóżka. Już wczoraj czułam się trochę źle, ale miałam nadzieję, że przez noc mi przejdzie. Nic bardziej mylnego. To rezultat mojej niedzielnej, nocnej eskapady, kiedy to stwierdziłam, że ubrana w letnie ciuszki mogę wracać z rynku do mieszkania piechotą. Efekt był też taki, że nawet po gorącej kąpieli moje ciało było lodowate. Dostałam za swoje. Akurat teraz, gdy za oknem jest piękna pogoda, leżę w łóżku z szyją owiniętą szalikiem, z kubkiem gorącej kawy i z totalnym brakiem energii życiowej. Najgorzej. Potrzebuję aktywności fizycznej, a tu nie mogę się ruszyć z łóżka... Już zaczynam czuć, że robią mi się odleżyny. Tak, angina najgorzej. Słyszę, jak za oknem śpiewają ptaki i krzyczą dzieci, a ja jestem przykuta do łóżka. Na domiar złego - jestem zupełnie sama. Nie ma w domu nikogo, kto by mi ugotował budyń i choć trochę zajął się moją osobą. Nie ma takiej osoby nawet poza tym domem. Czasami mam wątpliwości co do tego, że wybrałam życie jako singiel. Choć teraz to nawet o kota jest ciężko. W takich chwilach, jak ta, czuję się kompletnie bezradna. Co mi z mojej siły, którą mam na co dzień, skoro właśnie teraz ledwo toczę się do łazienki ? A może znowu jestem w błędzie ? Może jestem znacznie słabsza, niż mi się wydaję ? Czy łzy lecą z powodu mojej choroby fizycznej, czy może dzieje się to na podłożu psychicznym ? Ciężki temat. Dziękuję. Cześć.


Sunday, March 16, 2014

just another girl

Już nie piszę tak często... Wszystko zawsze sprowadza się na ten sam temat.

Piątkowy wieczór spędzony w gronie rodzinnym. Rodzice, siostra, "szwagier" i singiel JA. Co dwutygodniowe granie w karty i popijanie whiskey chyba zaczyna się już stawać tradycją. I szczerze lubię takie wieczory (pod warunkiem, że to co dwa tygodnie) mimo, iż na kolejny dzień zazwyczaj ma ochotę robić nic. 

Od wczoraj pogoda nas nie rozpieszcza, a miałam nadzieję wyjść pobiegać... Ale w taką zawieruchę, to nawet mieliśmy wczoraj problem dotrzeć do sklepu oddalonego o 3 min. Wiosno! Nakurwiaj pełną parą!!

Moje dni zlewają się w jedną całość. Robię wszystko, by nie czuć bezużyteczności, a jednak mimo to, dość często dopadają mnie wieczory, a nawet całe dnie załamania nerwowego. 

Zastanawiam się... Czy faktycznie potrzebujemy kogoś ? Szukanie kogoś na siłę tylko po to, aby mieć z kim spędzać wieczory jest działaniem wbrew sobie. No chyba, że rzeczywiście Ci szczęśliwi odnajdą swoje drugie połówki. Gdzieś tam na każdego czeka ta jedyna osoba. Nawet jeśli jest ona na drugim końcu świata, albo nawet jeśli macie się spotkać w kolejnym wcieleniu. Po zbyt wielu rozczarowaniach nie mam ochoty na randki. Tym bardziej, że od kilku lat w sercu tkwi wciąż jeden mężczyzna, który jest gdzieś tam, daleko... Zbyt daleko, by móc wziąć pierwszy lepszy pociąg i dotrzeć tam. Muszę walczyć o swoje marzenia i robić to, co kocham, a pewnego dnia spotkamy się gdzieś na rozstaju dróg.

Koniec rozmyślań na dziś, choć szczerze mogłabym jeszcze wiele napisać. Ale kto to czyta ? :)
Niedługo biegnę trenować - biegnę aż na dywan usytuowany za mną w moim pokoju. 

Bye.



Saturday, February 15, 2014

sync

Nie pisałam dawno. Znowu. Może to ze względu na to, że moje życie niewiele się zmieniło ? Coś się skończyło, coś się zaczęło. Jestem zadowolona z jednego i  z drugiego. Nie żałuję niczego. Patrzę teraz trochę na świat inaczej, żyję i robię coś dla siebie - nie dla kogoś. Co prawda, jak na razie każdy dzień wygląda dokładnie tak samo, ale wierzę, że w końcu i to się zmieni.
Wydawało mi się, że wiem, czego chcę. Poza jedną kwestią, do której mam pewność od wielu lat, cała reszta znów się porozsypywała na malutkie kawałki sprawiając mętlik w głowie... Nie mogę usiedzieć już w jednym miejscu, w tej monotonii. Od momentu, gdy pierwszy raz wyjechałam gdzieś daleko sama i miałam okazję zwiedzać wiele cudownych miejsc, pragnę tego coraz bardziej. Brakuje mi tej wolności. Tutaj duszę się w sobie... Rzucić wszystko i lecieć zwiedzać resztę świata! A co! To nie wydaje się jakimś odległym marzeniem, jednak na realizację tego planu, będę musiała jeszcze jakiś czas poczekać. Muszę spróbować na nowo poukładać myśli w jedną całość i dowiedzieć się, co sprawi, że znów poczuję prawdziwe szczęście.

We wtorek wrócił tata, przyjechali jeszcze Ryjek z Marcinem. Wszyscy zasiedliśmy do grania w karty i picia whiskey. Nie ma co! To był naprawdę fajny wieczór!!
Anyway, znowu obcięłam włosy. To chyba najkrótsza fryzura jaką kiedykolwiek miałam! *.* Sama się sobie dziwię, ale mimo to podoba mi się. Czasami chciałabym mieć znowu piękne długie włosy pas... Ale za chwilę sobie przypominam, jak wtedy wyglądałam i zaraz zmieniam zdanie ^_^

Uciekam czytać, a potem potrenować!



AddThis